Uczniom wycieczki kojarzą się z frajdą. Zwłaszcza te kilkudniowe. Jest to swego rodzaju szansa. Szansa, aby odpocząć od lekcji, które powtarzają się co tydzień, w tej samej kolejności z minimalnymi zmianami. Po dłuższym czasie potrafią stać się monotonne.
Wycieczki o wiele bardziej zapadają w pamięć. Wspomnienia z wyjazdów mogą być jednymi z najwyraźniejszych wspomnień ze szkolnych lat.
Z drugiej strony znajdują się jednak nauczyciele. Są osobami kluczowymi, aby możliwość wyjazdu stała się prawdziwa. Dla nich jednak nie jest to szansa, lecz w pewien sposób poświęcenie. Jadą na nie w roli opiekunów, nie dla zabawy, dla nich jest to coś w rodzaju wyjazdu służbowego. Spoczywa na nich wielka odpowiedzialność. Nie każdy członek grona pedagogicznego jest w stanie obdarzyć daną klasę wystarczającym zaufaniem.
Jednak wycieczki są, częściej lub rzadziej, organizowane… A co jeśli jest z tym problem?
W takiej sytuacji znajdowali się uczniowie obecnych klas ósmych. Dla nich okres nauki w szkole podstawowej schylał się końcowi. Koniec ósmej klasy jest niewątpliwie napiętym, stresującym momentem. Oprócz egzaminów ósmoklasisty pojawia się walka o końcowe oceny, zwłaszcza o te, które są punktowane w wybranych przez uczniów szkołach średnich. Dodatkowo, będą musieli rozstać się z osobami, z którymi mieli codzienny kontakt przez około osiem lat. Niestety, jedynymi momentami na integrację były lekcje, przerwy pomiędzy nimi i kilka jednodniowych wyjazdów. Nigdy nie byli jednak całą klasą na kilkudniowym wyjeździe, co szybko stało się frustrujące, zwłaszcza kiedy co chwila słyszeli o wyjazdach młodszych klas od kolegów i nauczycieli. Dążenie do wyjechania na dłuższą wycieczkę stało się czymś w rodzaju zespalającego klasę czynnika.
Wycieczka zorganizowana została przez rodziców, którzy wybrali ofertę biura turystycznego EmiTravel oraz znaleźli chętnych nauczycieli, którzy przyjęli na siebie rolę opiekunów.
Uczniowie klas ósmych 28 maja wyruszyli na wyczekiwaną, dwudniową wycieczkę. Pierwszy dzień spędzili we Wrocławiu. Najpierw odwiedzili wrocławskie Zoo, następnie zwiedzili Wrocław. Podczas zwiedzania mogli dowiedzieć się o jego historii oraz usłyszeć legendy związane z poszczególnymi zabytkami. Następnie udali się do na obiadokolację. Po krótkiej przerwie na posiłek wyruszyli do Kłodzka, gdzie mieli przenocować na zboczu Twierdzy Kłodzkiej.
Drugi dzień zapadł uczniom w pamięć o wiele bardziej. Zaczął się śniadaniem, na którym nastąpiło również podziękowanie opiekunom. Potem wyruszyli do Czech, gdzie zmierzyli się z wiszącym mostem Sky Bridge 721. Wszystkim uczestnikom wyprawy udało się przejść przez zawieszony 95 metrów nad ziemią most. Następnie wdrapali się na pobliską wieżę widokową. Jednak to nie przejście przez most i podziwianie widoków z wysokości najbardziej zapadło uczniom w pamięć. Najbardziej zapamiętali zjazd mamucią kolejką górską, która dostarczyła emocji i adrenaliny. Po zjeździe kolejką wyruszyli w długą drogę powrotną, której część zajęło grupowe śpiewanie.
Uczniowie wrócili zmęczeni, ale zadowoleni, szczęśliwi, usatysfakcjonowani, spełnieni. Wdzięczni rodzicom za determinację, opiekunom za zaufanie; dumni z siebie, że zaufania nie zawiedli.
Paulina Klimas